-Maja! Chodź tu!
-Uhh... Co znowu!? - Powiedziałam.
-Co ten głupi czaprak w tej... k... k... klejącej i śmierdzącej sierści robi na nowym dywanie!?
-Przepraszam... Upadł mi.
-Przepraszam!? Nie. Do 20:00 ma byś tu błysk! Ta okropna sierść wyczyszczona do ostatniego kłaka! Dywan ma błyszczeć! Uhh!!! Ten okropny smród też ma stąd wylecieć!
Matka zatrzasnęła drzwi i zostawiła mnie. Miałam na to dwie godziny co było dosłownie nie wykonalne... Sama nie wiedziałam co robić... Siedzieć bezczynnie te dwie godziny i czekać na szczęście czy lepiej wziąć wór za kark i zabrać się do roboty? Postanowiłam posprzątać to wszystko żeby po raz setny nie dostawać opiernicz od mamy... Sprzątając myślałam o tym czy zrezygnować z jeździectwa... Pasja pasją a życie realne? Ze szkoły przynoszę przecież same dwóje... Przez tą całą jazdę... Chyba zbyt skupiam się na tym gównie... Przecież szkoła to moja przyszłość a ja nie chcę sprzątać kibli. Samej trudno było mi podjąć decyzję bo to fakt: uwielbiam konie i jeździectwo ale również zależy mi na swojej przyszłości... O 19:50 - namyśliłam się. Postanowiłam jeździć co dwa tygodnie, w ten sposób pogodzę moje dwa zajęcia. Długo rozmyślałam nad tym i zupełnie zapomniałam o sprzątaniu. Dopiero gdy się namyśliłam spojrzałam w zegarek i zauważyłam, że mam tylko 10 minut. Wzięłam szczotkę, ścierkę i szorowałam. Skończyłam czyścić czaprak w 5 minut co mnie zdziwiło... Jednak gdy spojrzałam pod nogi... Wszystko co wycierałam poszło na dywan. Wzięłam odkurzacz i to odkurzyłam. Pozostało mi tylko uchylić okno i wywietrzyć to. Hmm... Niby takie niemożliwe w dwie godziny a jednak da się w 10 minut... Ledwo gdy zamknęłam okno do pokoju przyszła matka i mnie pochwaliła. Opowiedziałam jej o moim planie, o połączeniu nauki z moją pasją i to nawet wywołało u niej uśmiech... Powiedziała, że w środy będę jeździć, a to, że dzisiaj był wtorek oznaczało, że jutro pójdę na jazdę. Podskoczyłam ze szczęścia. Poszłam się kąpać i następnie poszłam spać.
KONIEC ROZDZIAŁU 1.
A więc tak: To nowa seria na moim blogu, jak się domyślacie po tytule to historia zenyatty czyli mojej ulubionej klaczy z breyer. Co do dodawanie rozdziałów to nie wiem. Oczywiście ja jak ta maja z opowiadania muszę mieć czas na naukę, będę dodawać wtedy kiedy będę mieć czas.
Bye! ;3
A kurfa jakie fajne.
OdpowiedzUsuńSuper! Postarałaś się :3
OdpowiedzUsuń