Z tego co widać kończę z tym blogiem, ale za to nie całkowicie kończę blogowanie.
KLIK NOWY BLOG
Będzie tam więcej o koniach a nie.
Heh.
środa, 6 stycznia 2016
wtorek, 5 stycznia 2016
poniedziałek, 4 stycznia 2016
Nowy nabytek. ♥
Cześć!
Przepraszam, że nie było postów ale no.
Tydzień temu przyszedł do mnie nowy tard z breyer jest to:
Przepraszam, że nie było postów ale no.
Tydzień temu przyszedł do mnie nowy tard z breyer jest to:
SAM!!!
Prawdę mówiąc bardzo mi się podoba.^^
sobota, 31 października 2015
Zenyatta's Story Rozdział 1 (Tak to się zaczyna...)
-Maja! Chodź tu!
-Uhh... Co znowu!? - Powiedziałam.
-Co ten głupi czaprak w tej... k... k... klejącej i śmierdzącej sierści robi na nowym dywanie!?
-Przepraszam... Upadł mi.
-Przepraszam!? Nie. Do 20:00 ma byś tu błysk! Ta okropna sierść wyczyszczona do ostatniego kłaka! Dywan ma błyszczeć! Uhh!!! Ten okropny smród też ma stąd wylecieć!
Matka zatrzasnęła drzwi i zostawiła mnie. Miałam na to dwie godziny co było dosłownie nie wykonalne... Sama nie wiedziałam co robić... Siedzieć bezczynnie te dwie godziny i czekać na szczęście czy lepiej wziąć wór za kark i zabrać się do roboty? Postanowiłam posprzątać to wszystko żeby po raz setny nie dostawać opiernicz od mamy... Sprzątając myślałam o tym czy zrezygnować z jeździectwa... Pasja pasją a życie realne? Ze szkoły przynoszę przecież same dwóje... Przez tą całą jazdę... Chyba zbyt skupiam się na tym gównie... Przecież szkoła to moja przyszłość a ja nie chcę sprzątać kibli. Samej trudno było mi podjąć decyzję bo to fakt: uwielbiam konie i jeździectwo ale również zależy mi na swojej przyszłości... O 19:50 - namyśliłam się. Postanowiłam jeździć co dwa tygodnie, w ten sposób pogodzę moje dwa zajęcia. Długo rozmyślałam nad tym i zupełnie zapomniałam o sprzątaniu. Dopiero gdy się namyśliłam spojrzałam w zegarek i zauważyłam, że mam tylko 10 minut. Wzięłam szczotkę, ścierkę i szorowałam. Skończyłam czyścić czaprak w 5 minut co mnie zdziwiło... Jednak gdy spojrzałam pod nogi... Wszystko co wycierałam poszło na dywan. Wzięłam odkurzacz i to odkurzyłam. Pozostało mi tylko uchylić okno i wywietrzyć to. Hmm... Niby takie niemożliwe w dwie godziny a jednak da się w 10 minut... Ledwo gdy zamknęłam okno do pokoju przyszła matka i mnie pochwaliła. Opowiedziałam jej o moim planie, o połączeniu nauki z moją pasją i to nawet wywołało u niej uśmiech... Powiedziała, że w środy będę jeździć, a to, że dzisiaj był wtorek oznaczało, że jutro pójdę na jazdę. Podskoczyłam ze szczęścia. Poszłam się kąpać i następnie poszłam spać.
KONIEC ROZDZIAŁU 1.
A więc tak: To nowa seria na moim blogu, jak się domyślacie po tytule to historia zenyatty czyli mojej ulubionej klaczy z breyer. Co do dodawanie rozdziałów to nie wiem. Oczywiście ja jak ta maja z opowiadania muszę mieć czas na naukę, będę dodawać wtedy kiedy będę mieć czas.
Bye! ;3
-Uhh... Co znowu!? - Powiedziałam.
-Co ten głupi czaprak w tej... k... k... klejącej i śmierdzącej sierści robi na nowym dywanie!?
-Przepraszam... Upadł mi.
-Przepraszam!? Nie. Do 20:00 ma byś tu błysk! Ta okropna sierść wyczyszczona do ostatniego kłaka! Dywan ma błyszczeć! Uhh!!! Ten okropny smród też ma stąd wylecieć!
Matka zatrzasnęła drzwi i zostawiła mnie. Miałam na to dwie godziny co było dosłownie nie wykonalne... Sama nie wiedziałam co robić... Siedzieć bezczynnie te dwie godziny i czekać na szczęście czy lepiej wziąć wór za kark i zabrać się do roboty? Postanowiłam posprzątać to wszystko żeby po raz setny nie dostawać opiernicz od mamy... Sprzątając myślałam o tym czy zrezygnować z jeździectwa... Pasja pasją a życie realne? Ze szkoły przynoszę przecież same dwóje... Przez tą całą jazdę... Chyba zbyt skupiam się na tym gównie... Przecież szkoła to moja przyszłość a ja nie chcę sprzątać kibli. Samej trudno było mi podjąć decyzję bo to fakt: uwielbiam konie i jeździectwo ale również zależy mi na swojej przyszłości... O 19:50 - namyśliłam się. Postanowiłam jeździć co dwa tygodnie, w ten sposób pogodzę moje dwa zajęcia. Długo rozmyślałam nad tym i zupełnie zapomniałam o sprzątaniu. Dopiero gdy się namyśliłam spojrzałam w zegarek i zauważyłam, że mam tylko 10 minut. Wzięłam szczotkę, ścierkę i szorowałam. Skończyłam czyścić czaprak w 5 minut co mnie zdziwiło... Jednak gdy spojrzałam pod nogi... Wszystko co wycierałam poszło na dywan. Wzięłam odkurzacz i to odkurzyłam. Pozostało mi tylko uchylić okno i wywietrzyć to. Hmm... Niby takie niemożliwe w dwie godziny a jednak da się w 10 minut... Ledwo gdy zamknęłam okno do pokoju przyszła matka i mnie pochwaliła. Opowiedziałam jej o moim planie, o połączeniu nauki z moją pasją i to nawet wywołało u niej uśmiech... Powiedziała, że w środy będę jeździć, a to, że dzisiaj był wtorek oznaczało, że jutro pójdę na jazdę. Podskoczyłam ze szczęścia. Poszłam się kąpać i następnie poszłam spać.
KONIEC ROZDZIAŁU 1.
A więc tak: To nowa seria na moim blogu, jak się domyślacie po tytule to historia zenyatty czyli mojej ulubionej klaczy z breyer. Co do dodawanie rozdziałów to nie wiem. Oczywiście ja jak ta maja z opowiadania muszę mieć czas na naukę, będę dodawać wtedy kiedy będę mieć czas.
Bye! ;3
piątek, 11 września 2015
Zestaw dla Carmen
Hej tu Breyerka. Ostatnio pobawiłam się w robienie zestawu dla klaczy hanowerskiej. Wiecie pewnie jak trudno robić rzeczy na taką małą skalę figurek. Na breyery robi się o wiele łatwiej ale o tym będę pisać kiedy indziej. Jeszcze jedno - Dzisiaj możecie spodziewać się kolejnego posta.
Ale dobra, zestaw składa się z:
-Owijek
-Derki
-kantaru
Oto zdjęcie.
Ale dobra, zestaw składa się z:
-Owijek
-Derki
-kantaru
Oto zdjęcie.
Sama przyznam, że derka ciut nie wyszła. Może według innych jest piękna ale według mnie nie.
Kantar - Wstążki zabrakło na naczółek. (Kantar leży obok konia)
Owijki - Według mnie są ładne w porównaniu do moich innych. Na zdjęciu trochę widać odstające rzepy ale nie zwracajcie na nie uwagi. :P
Cóż mogę jeszcze rzec?
W sumie nic.
To było by na tyle, w komentarzach piszcie co sądzicie o zestawie.
Pewne jest jedno - Dzisiaj dodam jakoś post.
Ok, trzymajcie się i do następnego posta!
/Breyerka
Subskrybuj:
Posty (Atom)

